• Główni uczestnicy

    John F. Kennedy, lat 45,
    trzydziesty piąty prezydent Stanów Zjednoczonych
    Nikita S. Chruszczow, lat 68,
    I sekretarz KC KPZR i premier Związku Radzieckiego

  • W księgarniach:

  • „Zaczniemy wojnę w poniedziałek”

  • Recenzja książki na Historia.org.pl

    "Wiek XX obfitował w konflikty. Mieliśmy do czynienia z dwiema wojnami uznanymi za światowe, wieloma konfliktami na tle religijnym, rasowym, narodowym etc. Dochodziło wówczas do masakr i przypadków ludobójstwa na każdym kontynencie, jednak przed widmem totalnej anihilacji rodzaju ludzkiego świat stanął tylko raz – w trakcie trzynastu październikowych dni 1962 roku. Na temat kryzysu kubańskiego napisano wiele, jednak wciąż odkrywane są kulisy wydarzeń, które miały miejsce 50 lat temu. Wojciech Kostecki, korzystając z bogatych źródeł obu stron konfliktu, przenosi czytelnika w czasie: do Białego Domu, kiedy prezydentem był Kennedy i na Kreml za rządów Chruszczowa."

    Pełny tekst recenzji
  • Zdjęcie radzieckiej bazy rakietowej na Kubie wykonane z amerykańskiego samolotu U2

Poniedziałek, 22 października 1962 r., kilka minut po godz. 19.00

Rozpoczęło się pogotowie we wszystkich rodzajach amerykańskich sił zbrojnych. Okręty podwodne, wyposażone w rakiety Polaris , wypłynęły z portów i skierowały się w stronę wyznaczonych pozycji operacyjnych. Pełna gotowość zapanowała w jednostkach obrony powietrznej. Ciężkie bombowce B-52 z bombami atomowymi na pokładzie otrzymały rozkaz startu. Załogi wyrzutni międzykontynentalnych pocisków balistycznych, rozmieszczonych w zachodnich stanach, zameldowały się na stanowiskach bojowych.

Był to najważniejszy alarm w całej historii armii amerykańskiej. Ale dowódcy lotnictwa strategicznego, generałowi Thomasowi S. Powersowi, rezydującemu w Offutt Air Force Base i to nie wystarczyło. Postanowił na własną rękę przypomnieć Związkowi Radzieckiemu o amerykańskiej przewadze jądrowej. Wysyłając do wszystkich podległych sobie jednostek instrukcję alarmową DefCon 2, stawiającą je w stan gotowości do użycia broni nuklearnej, umyślnie posłużył się tekstem niezaszyfrowanym – nie mając do tego upoważnienia i nie powiadamiając ExCommu – po to, by Związek Radziecki mógł tę depeszę przejąć. W konsekwencji również meldunki o wykonaniu otrzymanych rozkazów, napływające z całego kraju do siedziby dowództwa w Omaha, nadawane były otwartym tekstem.

%d blogerów lubi to: