• Główni uczestnicy

    John F. Kennedy, lat 45,
    trzydziesty piąty prezydent Stanów Zjednoczonych
    Nikita S. Chruszczow, lat 68,
    I sekretarz KC KPZR i premier Związku Radzieckiego

  • W księgarniach:

  • „Zaczniemy wojnę w poniedziałek”

  • Recenzja książki na Historia.org.pl

    "Wiek XX obfitował w konflikty. Mieliśmy do czynienia z dwiema wojnami uznanymi za światowe, wieloma konfliktami na tle religijnym, rasowym, narodowym etc. Dochodziło wówczas do masakr i przypadków ludobójstwa na każdym kontynencie, jednak przed widmem totalnej anihilacji rodzaju ludzkiego świat stanął tylko raz – w trakcie trzynastu październikowych dni 1962 roku. Na temat kryzysu kubańskiego napisano wiele, jednak wciąż odkrywane są kulisy wydarzeń, które miały miejsce 50 lat temu. Wojciech Kostecki, korzystając z bogatych źródeł obu stron konfliktu, przenosi czytelnika w czasie: do Białego Domu, kiedy prezydentem był Kennedy i na Kreml za rządów Chruszczowa."

    Pełny tekst recenzji
  • Zdjęcie radzieckiej bazy rakietowej na Kubie wykonane z amerykańskiego samolotu U2

Kryzys na Ukrainie a kryzys kubański

Ciekawy artykuł na portalu Wirtualnej Polski przypomina „bezradność Zachodu” wobec Rosji tak w czasach zimnej wojny, jak i w ostatnich latach: „Dopóki zagrożenie nie zapukało do ich drzwi, mocarstwa zachodnie nie miały ani odwagi, ani determinacji, by drażnić rosyjskiego niedźwiedzia, zdając sobie sprawę, że wiązałoby to się z kosztami politycznymi, ekonomicznymi i militarnymi, których nie chciały ponosić.” Jednym z przykładów jest – naturalnie – kryzys kubański, choć poświęcony mu fragment nie jest trafnie zatytułowany. To nie twarda – „jastrzębia” postawa Kennedy’ego, lecz jego zdolność do kompromisu – „sowie” podejście umożliwiły zażegnanie konfliktu.

Inaczej widzi to Tomas Venclova – litewski intelektualista, w czasach ZSRR aktywny w ruchu obrońców praw człowieka, od ponad 30 lat mieszkający w USA: „Wiem z własnego doświadczenia, że Zachód zawsze wygrywa, tyle że nie od razu. Wygrał II wojnę światową, wygrał III wojnę światową, czyli zimną wojnę z komunizmem. Wygra i teraz. Tyle że działa ostrożnie, pragmatycznie, rozumnie, bez niepotrzebnej histerii (…) Jeżeli bowiem Putin wygra Krym, to wygra jedynie 5 procent Ukrainy. Zarazem prezydent Rosji straci poparcie 95 procent Ukraińców. Dla Putina będzie to coś na miarę kryzysu kubańskiego Chruszczowa.” Trzeba jednak pamiętać, że Chruszczow stracił władzę rok po kryzysie nie tylko, i nie przede wszystkim z powodu wydarzeń na Kubie (przerosły go problemy wewnętrzne ZSRR i rozgrywki wewnątrzpartyjne).

Zasięg rakiet rozlokowanych w 1962 r. na Kubie

Zasięg rakiet rozlokowanych w 1962 r. na Kubie

50. rocznica zamachu na Kennedy’ego

Dallas, Teksas, 22 listopada 1963

Zbliża się pięćdziesiąta rocznica zamachu na prezydenta Johna Kennedy’ego. O wydarzeniach z listopada 1963 roku i ich konsekwencjach można poczytać na nowym blogu:

Dallas pół wieku później

51. rocznica zakończenia kryzysu

Dziś minęło 51 lat od dnia zakończenia kryzysu kubańskiego.


„Czołówka” New York Herald Tribune z 29 października 1962 r.

Film o kryzysie z ciekawymi materiałami dokumentalnymi i współczesnymi wypowiedziami, przygotowany przez Discovery Historia w 2002 r. (polski lektor), można obejrzeć tutaj. UWAGA – kwestia legalności tego pliku nie jest wyjaśniona!

Zawsze lepiej poględzić niż iść na wojnę, czyli Obama wobec Syrii jak Kennedy wobec kryzysu kubańskiego, cd.

Winston Churchill podczas lunchu w Białym Domu 26 czerwca 1954 r.

„Zawsze lepiej poględzić niż iść na wojnę” wyrokuje Michael Dobbs – autor niedawno wydanego dzieła „Za minutę północ”, poświęconego zagrożeniu wojną jądrowej w czasie kryzysu kubańskiego – w kolejnym artykule poszukującym analogii między sytuacją na Kubie a sytuacją w Syrii. I tu, i tam – zauważa Dobbs – prezydent Stanów Zjednoczonych nakreślił „czerwoną linię”, której przekroczenie miało spowodować amerykańską reakcję. W pierwszym przypadku było to rozmieszczenie radzieckich rakiet na Kubie, w drugim – posłużenie się przez reżim Asada bronią chemiczną. Za jednym i za drugim razem do amerykańskiej reakcji zbrojnej jednak nie doszło. Dlaczego?

W obu przypadkach prezydent przeciwstawił się doradcom prącym do konfrontacji wojskowej, by zyskać czas potrzebny do negocjacji.

„Obok poparcia społecznego, czas jest najcenniejszym towarem politycznym”

– wyjaśnia Dobbs. Po pierwsze, umożliwia wyjście z pułapki, w jakie politycy sami się wpędzają wygłaszając trudne do spełnienia zapowiedzi. Po drugie, zapobiega nieporozumieniom i błędom w komunikacji, które mogą spowodować wszczęcie wojny bez głębszego namysłu nad jej konsekwencjami. Po trzecie, dowodzi, że groźba użycia siły jest często bardziej skuteczna niż samo jej użycie.

„Problem ze stosowaniem siły, jak przekonał się o tym George W. Bush w Iraku, polega na tym, że wojna jest nieprzewidywalna. Wiele rzeczy może pójść źle. Lepiej trzymać swój oręż w rezerwie tak długo jak to możliwe – i pozwolić dyplomatom wziąć się do pracy.”

To niewątpliwie jeszcze jedna lekcja, jaką można było wyciągnąć z kryzysu kubańskiego. Lekcja, jaką Barack Obama przerobił.

Obama wobec Syrii jak Kennedy wobec kryzysu kubańskiego?

Barack Obama in the Oval Office

Peggy Noonan (właściwie: Margaret Ellen Noonan) – pisująca niegdyś przemówienia Ronaldowi Reaganowi, autorka książek o polityce i kulturze Ameryki i publicystka „The Wall Street Journal” – porównała dylemat Baracka Obamy interweniować zbrojnie w Syrii czy nie, do wyboru przed jakim stanął John Kennedy w czasie kryzysu kubańskiego: zbombardować radzieckie rakiety czy poszukać dyplomatycznego rozwiązania. Jej zdaniem,

i Obama, i Kennedy zostali zmuszeni do przekazania światu ostrzeżenia przed katastrofą moralną,

jaka byłaby wynikiem użycia broni masowej zagłady – głowic nuklearnych w pierwszym przypadku, broni chemicznej w drugim.

Na tym, jak twierdzi, podobieństwa się nie kończą. Za każdym razem rozwiązanie dyplomatyczne okazało się możliwe dopiero po tym, jak Biały Dom zagroził użyciem siły. To po pierwsze. Po drugie, naprzeciw siebie stanęli nieustępliwi przeciwnicy, dysponujący ogromnymi zasobami śmiercionośnej broni – ten drugi, to oczywiście nie prezydent Syrii Baszar al-Asad, lecz prezydent Rosji Władimir Putin. Po trzecie, w obu przypadkach, to przemyślane, dyplomatyczne ustępstwa przeprowadziły nas pomyślnie przez kryzys.

Nie sposób odmówić temu rozumowaniu efektowności. Rzeczywiście, i w jednym, i w drugim przypadku eskalacja konfliktu mogła – może – wymknąć się spod kontroli i doprowadzić do wojny o nieobliczalnych skutkach.

Nie sposób jednak pominąć istotnych różnic w sytuacji: John Kennedy cieszył się poparciem w świecie i wśród swoich rodaków, Barack Obama może na nie liczyć w niewielkim stopniu. Ponadto, Nikita Chruszczow był twardogłowym komunistycznym przywódcą, z którym nastawionego reformatorsko Władimira Putina, sprawującego władzę w wyniku powszechnych wyborów (cokolwiek byśmy o nich powiedzieli) porównywać jednak trudno.

Co więcej,

odwoływanie się w 2013 roku do analogii z rokiem 1962 może też prowadzić do całkowicie odmiennych, pesymistycznych wniosków.

Charakterystyczne, że wyrażone one zostały w lokalnej gazecie przez mniej znanego polityka, za to urodzonego na Kubie (!). Otóż Xavier L. Suarez – pierwszy kubański burmistrz Miami – zauważył na łamach „Miami Herald”, że porozumienie osiągnięte, czy może ostrożniej – rysujące się w sprawie Syrii, zawiera w istocie obietnicę Ameryki niemieszania się w jej sprawy wewnętrzne, o ile Asad pozbędzie się swojej broni chemicznej, obietnice podobną do tej, którą złożył Kennedy: niepodejmowania siłowych kroków wobec Fidela Castro, o ile Kuba pozbędzie się radzieckich rakiet.

Jednak w przypadku Kuby, oznaczało to usankcjonowanie reżimu braci Castro na pół wieku – i najpewniej jeszcze dłużej. Czy podobnie będzie w przypadku dynastii Asadów w Syrii? Czy wycofanie się Ameryki z zapowiedzi „ukarania” prezydenta Asada nie doprowadzi do utrwalenia jego reżimu na długie lata? Choć z drugiej strony, gdy się patrzy na skutki obalania tyranów: Saddama Husajna w Iraku, Husniego Mubaraka w Egipcie i innych, to można zapytać, czy na pewno o to chodziło?

Kubański kryzys rakietowy po pięćdziesięciu latach

W czasopiśmie Orbis – kwartalniku amerykańskiego think tanku Foreign Policy Research Institute – ukazał się artykuł Arthura I. Cyra (profesora Carthage College w amerykańskim stanie Wisconsin) pt.: The Cuban Missile Crisis after Fifty Years. Publikacja nie wnosi żadnych nowych elementów do naszej wiedzy, ale jest dostępna bezpłatnie i może być przydatna jako punkt wyjścia dla osób, które nie interesowały się wcześniej tą tematyką.

Streszczenie:

Pięćdziesiąta rocznica kubańskiego kryzysu rakietowego z października 1962 r. jest właściwym momentem, aby dokonać przeglądu wydarzeń, podczas których świat prawdopodobnie był najbliżej powszechnej wojny nuklearnej. Kryzys został poprzedzony rosnącym napięciem między Moskwą a Waszyngtonem i rosnącym znaczeniem Kuby w polityce wewnętrznej USA. Analitycy różnili się co do motywów próby umieszczenia rakiet dalekiego zasięgu na Kubie; radzieckie osoby oficjalne konsekwentnie podkreślały obronę Kuby. Rewelacje, jakie wyszły na jaw od czasu kryzysu wskazują, że wojna była jeszcze bliżej niż wówczas myślano. Prezydent John F. Kennedy zasługuje na znaczne uznanie za opór wobec wojskowych nacisków.

Ważniejsze myśli i wnioski:

Bezprecedensowa konfrontacja USA i ZSRR, do której doszło w październiku 1962 r., miała ogromny wpływ na badania nad zarządzaniem kryzysowym, a otarcie się świata o wojnę nuklearną spowodowało powstanie ogromnej liczby prac naukowych (także literatury pięknej i filmów) na ten temat.

Ocena przyczyn i przebiegu wydarzeń, które doprowadziły do zażegnania kryzysu, zmieniła się po ujawnieniu nieznanych wcześniej faktów, przede wszystkim nielegalnych działań administracji prezydenta Kennedy’ego mających na celu zgładzenie Fidela Castro oraz kłopotów z komunikacją i szerokiego zakresu kompetencji radzieckich dowódców na Kubie i okrętach zmierzających w stronę wyspy.

Rewolucja na Kubie znacząco obniżyła stabilność i przewidywalność układu sił światowych, jaki wytworzył się w latach 50. ubiegłego wieku.

Strona amerykańska do dziś nie ma pełnej jasności dlaczego – lub po co – Nikita Chruszczow podjął tak ryzykowną akcję, lecz zdaje się dostrzegać coraz więcej racjonalnych przesłanek i spodziewanych korzyści politycznych i wojskowych strony radzieckiej w przypadku jej powodzenia (znaczne zwiększenie możliwości nacisku na Amerykanów, potencjalne zdobycze terytorialne w „trzecim świecie”, bezpośrednie zagrożenie militarne Ameryki, rozluźnienie więzi NATO).

Rola Fidela Castro podczas kryzysu

W październiku 2012 r. amerykańska sieć telewizyjna PBS (Public Broadcasting Service) wyemitowała pierwszą część filmu dokumentalnego poświęconego „niepublikowanej historii” kubańskiego kryzysu rakietowego. Chociaż tytuł brzmi „Trzech ludzi idzie na wojnę” (Three Men Go to War), uwagę zwraca przede wszystkim postać Fidela Castro – rozgrywka między Nikitą Chruszczowem a Johnem Kennedym jest już dobrze znana. Opinie na temat roli Castro w doprowadzeniu, przebiegu i rozwiązaniu kryzysu nie są jednoznaczne, choć warto podkreślić, że niezależnie od aktywności, którą wykazywał, jego zdanie w żadnym momencie nie miało decydującego znaczenia. Recenzent filmu, Mike Clark, w świeżo opublikowanej opinii nazywa go wszakże graczem kluczowym: „czyje to w końcu było podwórko?” (whose yard was it, anyway?) i obwinia o namawianie Chruszczowa do nieskrywania budowy baz rakietowych przed Amerykanami.

Recenzja filmu w magazynie HomeMedia

Relatywnie nowe elementy w filmie (relatywnie – bo nie odkrywające żadnych tajemnic ani sensacji), to wywiad z Tedem Sorensonem, bliskim doradcą Kennedy’ego i autorem jego przemówień, nagrany tuż przed jego śmiercią w 2010 r., drugi – z synem Chruszczowa, Siergiejem, oraz wypowiedź byłego radzieckiego żołnierza, który zestrzelił samolot majora Andersona w jednym z najgorszych momentów kryzysu. Można także posłuchać autentycznych nagrań z narad w Białym Domu, w tym fragmentów ujawniających wojownicze apele generała Curtisa LeMay’a. W całości, film utrzymuje się w tonacji rocznicowej. Jak reklamują go sami twórcy, film: „zgłębia, jak najpotężniejsi ludzie na świecie wpadli w otchłań, którą sami stworzyli i przedstawia, ile odwagi i szczęścia wymagało, by wydostać się z niej”.

Zapowiedź filmu w PBS

S

Trailer filmu Cuban Missile Crisis – Three Men Go to War Czytaj dalej

%d blogerów lubi to: